Publikacje


Góry 283. Autor P. Drożdż

          No i stało się! Doczekaliśmy się 30 urodzin GÓR! Odruchowo – nawiązując do popularnej piosenki oraz wiecznej refleksji o szybko mijającym czasie – chciałem napisać, że te trzy dekady minęły jak jeden dzień. Uświadomiłem sobie jednak, że byłoby to stwierdzenie chybione. Choć faktycznie trudno mi uwierzyć, że sam pracuję w GÓRACH już 20 lat, to jednak bagaż emocji, doświadczeń i przygód (tych podczas „biurkowej” pracy nad czasopismem i tych w trakcie wyjazdów służbowych), jest tak wielki, że refren tytułowego kawałka z Czterdziestolatka jakoś tu nie pasuje. Tworzenie naszego Magazynu na przestrzeni tych 30 lat dla wielu osób było stylem życia. Bo takie wydawnictwo zawsze rodzi się z pasji – nie da się go robić na pół gwizdka i w gruncie rzeczy przez 365 dni roku jest się w pracy.

Czytaj więcej: Góry 283. Autor P. Drożdż

Rock&Bullshit. Autor.T, Ręgwelski

„Rock&Bullshit” – pisemko środowiska wrocławskiego.

2001 Wrocław, dodatek-wkładka do pisma „Góry i Alpinizm”, ukazały się 3 numery.

Bez okładki, drukowany, A-4, 4 str.

Red. Michał Wiśniewski.

Czytaj więcej: Rock&Bullshit. Autor.T, Ręgwelski

1001 porad. Andy Kirpatrick

          To klasyka książki wspinaczkowej. Masa przydatnej i podanej w zwarty i  łatwy sposób wiedzy, porad, patentów, opcji by wspinanie było bezpieczniejsze, skuteczniejsze i przyjemniejsze. Tą książkę trzeba mieć i ją przeczytać.

Czytaj więcej: 1001 porad. Andy Kirpatrick

Góry 282. P. Gruszkowski

          Zimowy numer GÓR zdominowany został przez skitury… Ale czyż mogło być inaczej? Nie oparły im się Tatry, śnieżne odstępy Bieszczadów dawno utraciły dziewiczość, a na nieskazitelnych, białych szatach siedmio- i ośmiotysięczników jacyś aroganci rysują szpetne krechy. To nieubłagana kolej rzeczy… Każdy bowiem, kto choć raz spróbuje śmignąć na nartach przez szczyty i doliny, przekona się, że inne sposoby przemieszczania się są żmudne i nieefektywne. Bez polotu i emocji. Słowem: bez sensu.

Czytaj więcej: Góry 282. P. Gruszkowski

Góry 289. Autor P. Gruszkowski

          Wybierając się w tym roku w Tatry, na pewno baczniej będziemy pochylać się nad mapą. Czy są w tych górach miejsca, gdzie gwałtowne zmiany zachowań społecznych nie odcisnęły jeszcze swojego piętna? Dokąd się wybrać, by znaleźć ciszę i choć odrobinę samotności? Mapa, jeśli dokładna, jest moim największym turystycznym fetyszem, bo daje dobre wskazówki nawet w beznadziejnych sytuacjach. Tak było i tym razem. W poszukiwaniu „dzikiego” terenu – całego rejonu, nie jednego szlaku czy fragmentu ścieżki – wzrok utknął dokładnie na środku płachty papieru. W miejscu dla większości jakby niewidocznym, a przecież leżącym u stóp obleganej w pogodne dni graniówki, rozciągającej się pomiędzy Czerwonymi Wierchami a Świnicą. Tysiące ludzi odwiedzających tak kultowe miejsce, jak szczyt Kasprowego Wierchu, patrzy na południe i nic nie widzi… Nic, poza bezkresem lasów, szerokich dolin i kolejnych grzbietów górskich, jak w japońskiej pasteli. Czy może być wspanialszy widok?

Czytaj więcej: Góry 289. Autor P. Gruszkowski