Łutowiec w lipcu

                                        Łutowiec w lipcu - krótki epizod


          Był ciepły poranek 24 lipca,kiedy to,jak nakazuje tradycja - o godzinie 8-ej z minutami,w składzie Iza,Darek i ja wyruszyliśmy w kierunku Jury. W rejonie Siewierza  zapadła decyzja o ponownym odwiedzeniu Łutowca z uwagi na wszechobecną "lampę" i możliwość szybkiej ewakuacji w kierunku pojazdu w wypadku załamania się pogody.
Po dotarciu na miejsce, w bezpośredniej bliskości skał odkryliśmy obecność osobników zdradzających poprzez stroje i wyposażenie fascynację klimatami fantasy. Ani chybi jakiś zlot miłośników RPG. Jakże malowniczy był to widok! My jednak przybyliśmy tu w zgoła innych celach. Po wyładowaniu szpeju udaliśmy się pod skały. Terenem działań stały się  Łysa i Różowa Scianka. Zaczęliśmy z Darkiem od eksploracji Łysej , podczas gdy Iza w tym czasie, korzystając ze wpomnianej,"lampy" oddawała się kąpielom słonecznym z poziomu karimaty. Pierwsza z dróg na którą się udaliśmy  była droga "Sposób na ciążę"(VI). Ma charakter ciągowy, dlatego Darek wybrał ją abym zaznajomił się z przechodzeniem dróg tego typu. No i utknąłem na niej na długo gdyż w zamyśle było poprowadzenie jej w stylu RP,co okazało się dla mnie celem dość trudnym z uwagi na jej charakter. Droga padła,lecz nie w redpoint style. Patentowanie zajęło mi lwią część czasu, w wyniku czego wyłoniła się jedna sekwencja, którą trzeba będzie poprawić przy okazji kolejnej wizyty. Patentowanie umilał ukryty wśród skał nieznany osobnik wykonujący z iście country-bluesowym zacięciem Chryzantemy Złociste z repertuaru zespołu Kury. Wersja była tak rozbrajająca, że z ledwością utrzymywałem się na ścianie,po prostu wykładka! W tak zwanym międzyczasie wspięliśmy się Łysą Rysą (V). Darek przeszedł sobie jeszcze dwie drogi na ścianie: Marskość Wątroby (VI.2) oraz Koniec Bzykania(VI.2) - trudniejszy wariant Stłuszczenia Wątroby(VI.1+). Po pochłonięciu prowiantu zabranego z sobą przenieśliśmy się pod Różową Ściankę.Tutejsze drogi  mają raczej bulderowe starty i często szczątkowe punkty asekuracji(miejscowe braki plakietek). Zaczęlismy od poprowadzenia pierwszej z brzegu Rozgrzanej(V). Po niej Darek wspiął się na trzy kolejne:Powolne Konanie Różowej Pantery (VI.1+), Zgon Różowej Pantery(VI.1+) i ciągową Różową Panterę(VI.1+). Na koniec zawiesił wędkę na Powrocie Różowej Pantery(V+ TRAD R)(jeden spit startowy i na tym koniec,dalej już tylko kostki lub przejście na żywca),abym mógł jeszcze coś załoić na zakończenie dnia. Muszę przyznać,że droga okazała się dość pompująca i trochę na niej powisiałem. Ale po jej zawędkowaniu byłem zadowolony z jej pokonania. Świadomi dobrze spożytkowanego czasu, zebrawszy szpej z wolna udaliśmy się do samochodu. Wyjazd spod skał na główną drogę był bardzo czujny z uwagi na przydrożne kamienie oraz przemieszczającą się przed nami watahę dziwnie ubranych i wyposażonych w różnego rodzaju bronie przedstawicieli pokrewnego nam gatunku homo sapiens. W końcu udało się wydostać bez obrażeń na leśną drogę,a z niej na krajową ,którą w dobrych humorach wróciliśmy do naszych domostw.                       
P.S.Podziękowania dla Izy za fotki ubarwiające tę relację!

który to już raz??????????????

walka!!!!!!!

patentowanie...

tak to chyba było

jeszcz ruch i koniec trudności