W cieniu przed upałem

  • Drukuj

          W sobotę umówiłem się na wspinanie z Tomkiem, który chciał "porobić metry", pozdobywać doświadczenie i zobaczyć kolejny kawałek Jury. Dołączyli do nas Dorota z Jankiem i ruszyliśmy na działanie. Wybrałem Ojca i Matkę Pandy ze względu na trudności jakie pasowały moim towarzyszom oraz umiejscowienie z ładnym lesie gwarantującym wspinanie w cieniu.

Wybór okazał się trafionym a samo wspinanie się podobało. Wspinając się z Tomkiem zamknęliśmy dzień wynikiem 13 dróg każdy co bardzo go satysfakcjonowało. Dorota z Jankiem też uzbierali ładną kolekcję. Przy okazji pooglądałem stan asekuracji jaką z Jarkiem i Robertem zainstalowaliśmy kilka lat temu. Jest dobrze. Po południu pod skałę przybyła ekipa "generacji decathlonu". Wypowiedzenie przez nich słowa "cześć" było ponad siły. Taki czas.