Sierpień Wycisków i Kozubów na Jurze. Autorzy T. Wycisk i M. Kozub

  • Drukuj

                Nasze plany wspinaczkowe ostatnio pokrzyżowała mocno pogoda. W długi weekend sierpniowy udało się wygospodarować tylko jeden dzień i spędziliśmy go na Brzegowej Bramie pokonując 6 dróg. W kolejnym tygodniu licząc na lepszą pogodę i mniej ludzi w skałach spędziliśmy  trzy dni na Jurze nocując na biwaku w Gościńcu Jurajskim.

Pierwszego dnia wybór padł na Młynarza, gdzie zwykła "piątka" okazała się zdecydowanie najtrudniejszą piątką w moim życiu. Zdegustowani wyślizgiem po dwóch drogach poszukaliśmy Ukrytej Turni, która nie była do końca jak się okazuje taka "ukryta". Po zrobieniu jednej drogi wykończeni walką przenieśliśmy się jeszcze na Sówkę podnieść sobie morale na prostszych drogach. Kolejnego dnia postanowiliśmy pojechać trochę dalej do Suliszowic poszukać czegoś w cieniu na czym jeszcze nie byliśmy. Wybór padł a Borowika i pobliską Kapliczkę i niestety okazał się strzałem w kolano. Borowika opanowały mchy i paprocie a kapliczkę - wielkie leśne mrówki, które zrobiły sobie naprzeciw skały mrowisko, prawie porównywalne wielkością z samą skałą.Na szczęście blisko stała Prądowa i Muminek. Na Prądowej już komfortowo wspinaliśmy się po czystej, litej skale robiąc tam 7 dróg. Na koniec szybki rzut oka na Muminka i co mnie zaskoczyło Kasia postanowiła zrobić swoją pierwszą drogę na prowadzeniu i pokonała sprawnie ryskę za IV+W dobrych humorach wróciliśmy restować na leżaku przez resztę dnia. Podczas powrotu ze skoszonego pola ukazał się nam malowniczy ostaniec, który okazał sie być Torkową Skałą. Z uwagi urok tej skały postanowiliśmy koniecznie ją kiedyś odwiedzić. W dniu wyjazdu za cel wybraliśmy Górę Kołoczek, tym razem była to Skała z Gładkim Trawersem. Szybko pokonaliśmy kilka dróg i wygonieni przez nadchodzący deszcz wróciliśmy do domu.